Reżyseria: Violetta Suska
Choreografia i inscenizacja: Violetta
Suska
Scenografia: Mariusz Napierała
Kostiumy: Anna Bobrowska - Ekiert
Muzyka: Ludomir Różycki
Treść baletu oparta jest na znanej
legendzie o czarnoksiężniku Twardowskim,
postaci na wpół historycznej, a na
wpół fantastycznej, o której mówią
podania ludowe. Barwny, renesansowy
Kraków, fantastyczny świat diabelskich
sztuczek, ludowe obyczaje i tańce są
pretekstem do stworzenia barwnego
widowiska baletowego.
"Pan Twardowski" choć
tematyką sięga do czasów bardzo nam
odległych bazując na starej polskiej
legendzie, to w w formie swej jest
spektaklem bardzo nowoczesnym. Zachwyci
młodych widzów na wskroś nowoczesną,
multimedialną scenografią, na tle
której dynamiczna choreografia językiem
współczesnym przedstawi dzieje mistrza
Twardowskiego. W założeniu twórców
widowisko to będzie spektaklem
familijnym.
Dla dorosłych silnie zarysowany został
wątek Faustowski, a dzieci ujrzą w
spektaklu barwne widowisko z pięknymi
kostiumami. Spektakl ten dla zespołu
baletowego Teatru Muzycznego w Lublinie
jest dużym wyzwaniem i kolejnym etapem w
jego rozwoju.
Słowo od reżysera:
Drogi Widzu!
Swoją realizację jednego z
najpiękniejszych i najsłynniejszych
polskich baletów, opartą na znanej
legendzie o czarnoksiężniku Twardowskim,
postaci na wpół historycznej, a na
wpół fantastycznej, adresuję do
wszystkich pokoleń odbiorców,
włącznie z dziećmi i ich rodzicami,
ale głównie do młodzieży gimnazjalnej
i licealnej. Wierzę, że - po
przełamaniu wstępnych oporów -
zdołasz się poddać urokowi muzyki
Ludomira Różyckiego i tańca
budującego spektakl. Musiałam się
zastanowić i rozstrzygnąć podstawową
kwestię:, co Ciebie, mieszkańca
globalnej wioski rządzonej przez środki
masowej komunikacji może zachęcić do
przyjścia do Teatru? Jak skupić Twoją
uwagę na treści starej legendy, by
zainteresowała Ciebie, żyjącego w XXI
wieku?
Zdałam sobie sprawę, że jesteś widzem
wychowanym na kinie akcji, dynamicznych
teledyskach, grach komputerowych.
Pokazanie Ci spektaklu, który trwa ponad
trzy godziny i jest pełen archaizmów
będzie dla Ciebie po prostu nudne. Poza
tym Nasza obsada jest dosyć skromna: 18
członków Baletu Teatru Muzycznego, w
tym sześcioro wcielających się w
główne postacie: Twardowskiego,
Młodego Twardowskiego, Bogini Bogactw,
Głównej Charcicy i Czarta, oraz 8 osób
z Chóru TM. W oryginale spektakl
napisany jest na dużo większy zespół
wykonawczy.
Dlatego nie zobaczysz dziś kilku scen ze
starego libretta baletu: sekwencji na
dachach Krakowa, kopalni srebra w Olkuszu,
uroczystości na Wawelu z udziałem
króla Zygmunta Augusta i Barbary
Radziwiłłówny. Nie będzie sceny z
komnaty królewskiej, gdzie Mistrz
Twardowski miał "uruchomić"
swe słynne lustro, Świtezianek, a
także obrazu ze wschodniego haremu. Nie
usłyszysz także pieśni religijnych,
które ratują Twardowskiego przed "Ogniem
Piekielnym".
W zamian za to zapraszam cię do Kasyna
Rzym, do którego przybędą także znani
Tobie goście, postacie dzisiejszej pop
kultury. Jakie? Nie powiem. Pokazuję ten
świat groteskowo, bo czym że jest
sława: Czarcim dowcipem? Zobaczysz
także Diabły tańczące elementy break
dance'u. Niezwykle istotnym elementem
świata, który chcę Ci pokazać będą
efekty multimedialne i pirotechniczne.
Zmierzałam w takim kierunku, żeby akcja
rozgrywała się tu i teraz, ale bez
dosłowności. Zachowałam symbole
łączące współczesność z epoką
Twardowskiego. To np. "ponadczasowe",
stylizowane kostiumy, w których
dostrzeżecie subtelne nawiązania do
strojów krakowskich. Ważnym spoiwem
łączącym te dwa światy pozostaje
muzyka, brzmiąca dziś może nieco
archaicznie, ale za to mocno osadzona w
polskiej kulturze i tradycji.
I wreszcie sama postać Twardowskiego.
Układ Twardowski - Czart funkcjonuje, co
określono współcześnie, jak syndrom
helsin´ski. W tym układzie porwany
zaczyna się utożsamiać z porywającym,
rozumieć jego intencje, a nawet go
podziwiać i mu współczuć. I pod tym
względem Pan Twardowski zaczyna jawić
się jako osoba z naszego XXI wieku.
Rozpoczynając pracę nad tym spektaklem,
zadałam sobie pytanie: - Czym dziś
kusiłby Diabeł Twardowskiego? Jakich
argumentów by użył, żeby nakłonić
nie tak łatwego do wiernopoddaństwa
alchemika, by ten podpisał w końcu
diabelski cyrograf? A może w obecnych
czasach Diabeł nie jest już potrzebny?
Czy sami z siebie nie ulegamy zbyt łatwo
dzisiejszym pokusom? Czy chęć szybkiego
bogacenia, nadmierny konsumpcjonizm i
jednoczesne odchodzenie od wartości
moralnych, religijnych nie powoduje, że
sami dla siebie stajemy się takim
Diabłem?
Niech spektakl ten oprócz walorów
artystycznych, będzie dla każdego z Was
pretekstem, by, choć przez chwilę,
zastanowić się nad tym. Bowiem w
każdym z nas tkwi nie tylko zło lub
dobro. Jesteśmy szalenie przemieszani,
niosący w sobie jednocześnie obydwa te
wektory etycznych wartości.
Violetta Suska
|